Wielu ludziom wydaje się, że koty w mieście to naturalni pogromcy szczurów. To niestety szkodliwy mit, który sprawia, że ludzie pozwalają bezdomnym kotom żyć w ciężkich warunkach, licząc na to, że „same sobie poradzą” z gryzoniami. Prawda jest inna – koty domowe nie są stworzone do walki ze szczurami.
Kot kontra szczur – dlaczego to nie działa?
Szczury wędrowne to duże i bardzo agresywne zwierzęta. Kiedy czują się zagrożone, potrafią dotkliwie pogryźć kota. Dla kota takie starcie kończy się często groźnymi infekcjami, chorobami przenoszonymi przez szczury (jak leptospiroza) i bolesnymi ranami.
Dlatego koty w mieście zazwyczaj unikają szczurów.
Zamiast wierzyć, że koty rozwiążą problem szczurów, pamiętajmy, że gryzonie pojawiają się tam, gdzie mają łatwy dostęp do śmieci i jedzenia. Jeśli chcemy mniej szczurów w mieście, musimy lepiej dbać o czystość i prawidłowe składowanie odpadów, a nie wysyłać koty do walki, w której cierpią.
Czy kastracja to koniec gatunku?
Drugim błędnym przekonaniem jest strach, że kastracja kotów doprowadzi do ich wyginięcia. To nieprawda. Kotów jest na świecie bardzo dużo – czasem nawet za dużo w stosunku do tego, ile jedzenia i opieki jesteśmy w stanie im zapewnić.
Kastracja to nie atak na naturę, ale wyraz odpowiedzialności. Dzięki niej:
- Zmniejszamy cierpienie:
Mniej rodzi się kociąt, które często umierają z głodu, chorób lub w wypadkach. - Dbamy o zdrowie:
Wykastrowane koty rzadziej wdają się w bójki o terytorium, dzięki czemu nie zarażają się groźnymi kocimi wirusami (jak FIV czy FeLV). - Pomagamy tym, które już są:
Zamiast dopuszczać do narodzin kolejnych zwierząt, dla których brakuje miejsca, skupiamy się na zapewnieniu lepszego życia tym, które już z nami mieszkają.
Zadbajmy o koty z głową – to najlepsza pomoc, jaką możemy im okazać.
